|
Ludwik Jerzy Kern (ur. 1921). Poeta, satyryk, autor książek dla dzieci i młodzieży, tekstów piosenek, tłumacz.
Urodził się 29 grudnia 1921 r. w Łodzi. Debiutował w 1938 roku wierszem „Szukanie chwil” drukowanym w Ilustrowanym Kurierze Codziennym. W roku 1945 rozpoczął twórczość satyryczną – swoje utwory publikował w „Szpilkach”, z którymi współpracował.
W 1948 roku pracował w „Przekroju”. W latach pięćdziesiątych rozpoczął twórczość dla dzieci. Publikował swoje utwory w „Płomyku”, „Płomyczku”. Pisał teksty piosenek.
W 1972 r. otrzymał przyznawany przez dzieci „Order Uśmiechu”, w latach 70-tych również, otrzymał nagrodę Prezesa Rady Ministrów za twórczość dla dzieci. W 1979 r. otrzymał po raz drugi nagrodę Prezesa Rady Ministrów, tym razem zespołową, za twórczość dla dzieci i młodzieży w dziedzinie filmu, za realizację pełnometrażowego filmu animowanego pt. "Proszę słonia".
Niektóre utwory dla dzieci:
Pierwszy i kilka innych wierszy, 1956 Menażeria kapitana Ali. 1957 Ferdynand Wspaniały (Opowieść dla dzieci), 1963 Żyrafa u fotografa (Wiersze dla dzieci), 1961 Proszę słonia (Opowieść dla dzieci),1963 Niedźwiedź w szafie (Wiersze dla dzieci), 1964 Zbudź się Ferdynandzie (Opowieść dla dzieci), 1965 Jurek Ogórek (Wiersze dla dzieci), 1965 Karampuk, 1968 Cztery Łapy (Wiersze dla dzieci), 1969 Pan Tygrys (Wiersze dla dzieci), 1973 Mąra Poduszka (Wiersze dla dzieci), 1972 ¬ródło: Nowy słownik literatury dla dzieci i młodzieży, Wiedza Powszechna, Warszawa 1984 Współcześni Polscy pisarze i badacze literatury. Słownik bibliograficzny. Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa, 1994 (T.III)
Pan Tygrys Przymknąwszy oczy, zmarszczywszy brwi, pan Tygrys w hamaku sobie śpi. Zobaczyły to zaraz ptaki i chór urządziły taki: "Panie Tygrysie, panie Tygrysie, może pan z nami zabawiłby się?" A Tygrys nic. Ś p i. Przyleciał Wróbel, ćwierknął wesoło. Puk! Puk! Dwa razy dziobnął Tygrysa w czoło. A Tygrys nic. Ś p i. Po nim natychmiast przyleciał Czyżyk. "Chcę z panem zagrać w kółko i krzyżyk. Będzie zabawa na cały park !" I znów dziób, dziób Tygrysa w kark. A Tygrys nic. Ś p i. Potem zjawiła się Jemiołuszka, zaczęła dziobać tuż koło uszka Ciuk-ciuk-ciuk-ciuk, Ciuk-ciuk-ciuk-ciuk, umarły zbudzić by się mógł. A Tygrys nic. Ś p i. Po Jemiołuszce przyleciał Kos. Raz tylko dziobnął. Prosto w nos. A Tygrys nic. Ś p i. Posłano więc po Szczygła, co dziób ma ostry jak igła. Ten szczyglim sposobem zaczął bić dziobem: tyk-tyk, tyk, tyk. A Tygrys nic. Ś p i. W końcu wezwano Dzięcioła, może on zbudzić go zdoła. Przyleciał Dzięcioł, nastawił dziób, wycelował w Tygrysa i łuup!!! Łuuup!!! Łuup!!! Ł u u p !!! A Tygrys nic. Ś p i. Więc jeszcze raz łupnął wściekły i zły, a wtedy Tygrys powiedział: "Psssschyyyyyy..." I zrobił się taki malutki jak ogórek marynowany. A ptaki uciekły pomiędzy liście, bo nie wiedziały oczywiście, że pan Tygrys jest n a d m u c h i w a n y.
|