|
Cześć Balbyna, Czo robisz?
Jako pierwsi Przygody Gąski Balbinki mieli okazję poznać czytelnicy „Świerszczyka” w roku 1957.
Były to krótkie historyjki w formie czarno-białego komiksu rysowane przez Annę Hoffman do tekstów Marii Terlikowskiej. Traktowały o przygodach uroczej i nieustannie roztargnionej Gąski o wdzięcznym imieniu Balbinka.
Składały się one z czterech rysunków i krótkiego komentarza. Od samego początku ukazywania się Gąska Balbinka stała się postacią niezwykle lubianą i popularną, do której powracano jeszcze
W latach 1988 oraz 1995 w „Świerszczyku” znów na jakiś czas zagościły jej przygody.

W 1961 r. a potem w 1967 r. historyjki ze Świerszczyka ukazały się w formie książeczki zatytułowanej „Róże przygody Gąski Balbinki”. Poza Balbinką występowali tam: rodzice Gąski, Knotek i Ancymonek – dwa nieznośne koty. W 1964 r. wydana została druga książeczka pt. „Idzie Gąska Balbinka” w której pojawia się dozorca Gęgorski.
 Wkrótce Balbinka stała się główną bohaterką pierwszej w Polskiej telewizji bajki animowanej, emitowanej w godzinach popołudniowo-wieczornych. Wtedy właśnie pojawił się Ptyś, nie występujący wcześniej w wersji książkowej i „świerszczykowej. Nie była to jednak dobranocka w takiej formie w jakiej występuje dziś – były to skromne rysunkowe plansze do których teksty czytała Danuta Mancewicz. Z punktu widzenia współczesnego dziecka, a nawet dziecka z późniejszych lat sześćdziesiątych wychowanego na dynamicznych przygodach Bolka i Lolka – taka forma mogła wydawać się troszkę nudnawa ... Mimo wszystko jednak wartości które przekazuje, zdecydowały o tym, że pozycja Gąski Balbinki w historii dobranocek jest niepodważalna. Dowodem na to jest choćby plebiscyt na Dobranockę Wszech Czasów rozpisany przez „Gazetę Wyborczą” i Telewizję Polską, w których bajka o Gąsce Balbince zajęła czwarte miejsce po Bolku i Lolku, Smurfach i „Wilku i Zającu”, uzyskując 18 tysięcy głosów!

Gąska Balbinka miała również wersję płytową pt. „Dobranoc” . W 2006 r. zostało ono wznowione w ramach cyklu „Bajki Grajki”. Na płycie znajdowały się dwie pouczające historie o przechodzeniu przez jezdnie, o tym jak to „z jajek zrobiła się jajecznica” (Balbina, uważaj) oraz o wyjściu do teatru (Balbina w teatrze). Na płytach pojawia się kurczak Ptyś ze swoim słynnym już dziś nosowo wypowiadanym „Cześć Balbyna, Czo robisz?” Gąska Balbinka doczekała się swojej podobizny na opakowaniach do mydełek. W latach sześćdziesiątych pojawiały się również plastikowe czy drewniane figurki z postaciami gąski balbinki oraz ptysia. Dla przypomnienia polecamy stronę Muzeum Dobranocek http://www.muzeumdobranocek.pl/balbinka.htm , na której zostały zebrane te urocze Balbinkowe gadżety. „Idzie Gąska Balbinka, podśpiewuje, łebkiem kręci i tak sobie myśli: Co też niezwykłego mi się zdarzy? Jakie też będę miała przygody w tej nowej książeczce? Strrrrasznie jestem ciekawa!. A my? O, my także jesteśmy bardzo ciekawi. Chodźmy więc szybko za Balbinką, popatrzmy, posłuchajmy..."
Obecne wydanie książki składa się z dwóch części: Różne przygody Gąski Babinki oraz Idzie Gąska Balbinka. Pierwsza z nich rozpoczyna się autoprezentacją Balbinki: „Jestem Gąska Balbinka. Mieszkam z mamą i tatą w małym domku. Mam prawdziwe pióro. Prawdziwe – to znaczy nie gęsie, ale drewniane. Tym piórem będę opisywać swoje przygody.”
A przygody są doprawdy warte uwiecznienia: historia o zupie piłkowej, o tym jak Balbinka pomagała mamie, była milicjantem, o łańcuchu na choinkę czy wreszcie o sadzeniu landrynek i wiele wiele innych. W drugiej części „Idzie gąska” historyjki są równie zajmujące, tylko część tekstowa trochę krótsza. Opracowanie graficzne książki nawiązuje do pierwotnej wersji, jednak współcześni młodzi czytelnicy nie powinni być znudzeni. Graficy zadbali o jej atrakcyjność, nie naruszając jednocześnie charakterystycznej kreski autorki Anny Hoffman. Najnowsze wydanie „Gąski Balbinki” jest zatem wspaniałą pozycją polecaną dzisiejszym przedszkolakom, jako przeciwwaga wydawanych dziś często nieudolnych tłumaczeń autorów zagranicznych. Przy okazji jest to szansa poznania przez najmłodszych świata rodziców i dziadków: w jednej z opowieści pojawia się słowo milicjant. Dociekliwemu kilkulatkowi na pewno nie przejdzie to mimo uszu. Po „Gąskę Balbinkę” sięgną również starsi, i to nie tylko rodzice, ale i dziadkowie. Będzie to miły i zaskakujący powrót do czasów dzieciństwa, a jednocześnie okazja do wspomnień i niezwykłej podróży sentymentalnej.
Gąska Balbinka Autor: Maria Terlikowska Ilustrator: Anna Hoffmann Liczba stron: 96 Format: 220 x 155 mm Oprawa: twarda ISBN: 978-83-10-11346-7
wydawnictwo: Nasza Księgarnia 2007
O autorce
Maria Terlikowska (1920-1990) - polska poetka, pisarka i scenarzystka filmów animowanych, autorka słów piosenek m.inn w filmie „Koniec Wakacji” . Autorka dwóch wydanych na przełomie lat 70tych i 80 tych książek kucharskich dla dzieci Kuchnia pełna cudów, Kuchnia z niespodzianką. Pisała także książki dla dzieci o charekterze dydaktycznym z zakresu meteorologii, matematyki i biologii (Czarodziejskie trójkąty 1964, Kolorowe koła 1964, Przygody kropli wody 1965, W pogoni za kwadratem 1970).Przez wiele lat współpracowała z czasopismem „Świerszczyk” Inne opublikowane przez Nią książki: Awantura o lemura (1956), Chodzi mucha po globusie (1963), Drzewo do samego nieba (1975), Dwa koty i pies trzeci (1978), Dzień Agatki , Fajka kapitana Pykpyka (1962), Malowana awantura (1968), Nikt się nie trzęsie (1980), O przygodzie w Krzywogrodzie (1962), Pan Zefirek szuka słońca (1968;) Sami ogrodnicy (1981), Ten z piegami i tamten z nosem (1974), Trzy po trzy z petitem (1979), Maria Terlikowska. Uwaga Czerwone Światło
Przejście przez ulicę Nie jest trudną sprawą: Najpierw spójrzmy w lewo! Potem spójrzmy w prawo! Jeśli nic nie jedzie, Można iść bezpiecznie, Ten drogowy przepis Trzeba znać koniecznie! Ten czerwony sygnał Przejść nam nie pozwala, Gdy czerwonym okiem Patrzy na nas z dala. A zielony sygnał Oko ma zielone, Mówi; „bardzo proszę, Przejść na drugą stronę!”
*** Maria Terlikowska List do dzieci My, proszę Dzieci, nie lubimy leżeć pod szafą w czasie zimy ani za piecem sterczeć w lecie jak jakie śmieci czy rupiecie! *** Maria Terlikowska. Ze strachu bledną nasze twarze, gdy ktoś kredkami po nas maże! I wprost trzęsiemy się ze wstrętu na widok plamy z atramentu! A przecież Drodzy Przyjaciele, do szczęścia trzeba nam niewiele: Jakaś półeczka czy szuflada świetnie się dla nas właśnie nada. Kącik bezpieczny, czysty, suchy, by nie dosięgły nas maluchy... |