Logowanie



Newsletter




Wiadomość HTML?

logo_dbajki

fabrykabajek_banner_200x100
naglowekrd1
niedziela, 16 września 2007 18:42

Maciej Orłoś, Tajemnicze Przygody Kubusia.

Autorem książki, która ukazała się na rynku w dniu 8 stycznia 2007, pt. „Tajemnicze Przygody Kubusia” jest Maciej Orłoś, znany dziennikarz, aktor oraz działacz akcji "Cała Polska czyta dzieciom". Jest to jego debiut pisarski. Inspiracją do napisania książki był 6-letni synek pana Macieja.

Nie przypadkowo, wydanie książki zbiegło się z Dniem Babci: głównym bohaterem opowiadań jest bowiem nie tylko Kubuś, ale również Jego niezwykła babcia. Kubuś jest zwyczajnym chłopcem, chodzi do przedszkola i wszystko wydawać by się mogło zupełnie normalne.

Autorem książki, która ukazała się na rynku w dniu 8 stycznia 2007, pt. „Tajemnicze Przygody Kubusia” jest Maciej Orłoś, znany dziennikarz, aktor oraz działacz akcji "Cała Polska czyta dzieciom". Jest to jego debiut pisarski. Inspiracją do napisania książki był 6-letni synek pana Macieja. Nie przypadkowo, wydanie książki zbiegło się z Dniem Babci: głównym bohaterem opowiadań jest bowiem nie tylko Kubuś, ale również Jego niezwykła babcia. Kubuś jest zwyczajnym chłopcem, chodzi do przedszkola i wszystko wydawać by się mogło zupełnie normalne. Uwielbia lody miętowo-jabłkowe, jest ekspertem od samochodów sportowych. Do przedszkola zwykle Kubusia odprowadza babcia ... i tu się zaczyna cała historia. Babcia jest jedyna w swoim rodzaju, burzy rutynę dnia codziennego, sprawiając że dzień przedszkolaka nie jest taki zwyczajny ... Okazuje się, że przedmioty mają duszę, że ożywają zabawki, a zwierzęta mówią ludzkim głosem.

Uroku dodają opowiadaniom niewątpliwie piękne ilustracje Marii Ekier, laureatki wielu nagród m.inn : Nagrody Polskiej Sekcji IBBY w konkursie Książka Roku (1997), Najpiękniejsza Książka Roku (1998); wyróżnienie za ilustracje w konkursie "Współczesna Polska Sztuka Książki" (2000 r.).„Niezwykłe Przygody Kubusia” to książka, która niewątpliwie powinna znaleźć się w bibliotece każdego rodzica. Tworzy ona zbiór opowiadań, które pomogą rodzicom zobaczyć świat wokół oczyma swoich dzieci, dzieci natomiast będą mieli okazję wiele nauczyć się i rozwinąć swoje zainteresowania.

Spis Treści

Wyprawa do ZOO

Tajemnicza piłka

Kubuś w szpitalu

Wyprawa do Pałacu Kultury

Kubuś w sklepie z zabawkami

Fragmenty

WYPRAWA DO ZOO

Kubuś szedł chodnikiem, trzymał babcię za rękę i patrzył na samochody. Szukał sportowych samochodów, takich bardzo szybkich, z szerokimi oponami, no, na pewno wiecie, o co chodzi.Być może zastanawiacie się, dokąd Kubuś szedł z babcią. Otóż – szli do przedszkola. Kubuś lubił przedszkole. Bardzo lubił. Może w to nie uwierzycie, ale lubił nawet leżakować. Tak, to prawda, nie pomyliłem się – lubił leżakować. I w ogóle wszystko lubił w przedszkolu... No, może nie lubił rytmiki, bo na rytmice trzeba jakoś tak dziwnie machać rękami i nogami. Ale poza rytmiką w przedszkolu lubił wszystko.A więc, jak zawsze, z zadowoleniem szedł do przedszkola, lecz tego dnia stała się dziwna rzecz. Kiedy tak szedł, jak zwykle, trzymając babcię za rękę, nagle pomyślał, że jest tak pięknie na dworze, tak wiosennie i nareszcie ciepło! A zaraz potem przypomniał sobie, że strasznie dawno nie był w zoo! I kiedy o tym pomyślał, to z wrażenia aż przystanął.Babcia też przystanęła i była bardzo zdziwiona:– Kubusiu! Co się stało?! Spóźnimy się do przedszkola!– Ale babciu! – Kubuś był bardzo przejęty – mam do ciebie wielką prośbę. Wielką!– Jaką masz prośbę, Kubusiu? – zapytała babcia i ciągle była zdziwiona. Pomyślała pewnie, że jej wnuczkowi chodzi o lizaka albo – co gorsza – o chipsy paprykowe.– Babciu, chodźmy do... zoo – powiedział Kubuś.– Do... zoo? – babcia była tak zdziwiona, że aż przykucnęła obok wnuczka. – Do zoo?!– Tak. Do zoo. Strasznie dawno nie byłem w zoo!– Oczywiście, że pójdziemy do zoo, Kubusiu. Na pewno w sobotę albo w niedzielę mama i tata zabiorą cię do zoo, jeśli tylko ich poprosisz i jeśli tylko będzie ładna pogoda...– Ale babciu, TERAZ chodźmy do zoo! – Kubuś nie dawał za wygraną.– Teraz? Do zoo? Teraz?! – babcia była baaaardzo zdziwiona, o wiele bardziej niż przed chwilą.– Tak, teraz, babciu, proszę cię, chociaż na chwilę – bardzo ładnie poprosił Kubuś.– No, a przedszkole? Przecież wiesz, że właśnie idziemy do przedszkola, prawda?– Tak, ale tylko na chwilę pójdziemy do zoo, a potem wrócę do przedszkola. Na leżakowanie na pewno zdążę! Na pewno! – zapewniał Kubuś coraz bardziej zdziwioną babcię.Babcia popatrzyła na Kubusia, zmarszczyła brwi, uśmiechnęła się, a następnie powiedziała:– Dobrze. Jedziemy do zoo. Ale tylko na chwilę.Kubuś znowu szedł z babcią chodnikiem, lecz teraz nie zmierzali już wcale w stronę przedszkola. Szli na przystanek tramwajowy.– Wiesz co, babciu? Najbardziej mi zależy, żeby zobaczyć słonia. Jak byłem z tatą w zoo, to słonia nie było, a teraz może już jest, bo miał przyjechać do zoo i nawet zrobili mu nowy dom.– Dobrze, Kubusiu, zobaczymy słonia, czemu nie? To znaczy – zobaczymy, czy słoń jest, a jeśli jest, to go zobaczymy – powiedziała babcia, a kiedy to powiedziała, właśnie nadjechał tramwaj.Tramwaj jechał wolno, ale podróż nie trwała długo, bo do zoo nie było bardzo daleko. Kilka ulic, potem mostem przez Wisłę, i już.Kubuś był bardzo zadowolony. I wcale nie narzekał, że z przystanku do zoo trzeba było iść. Czasem narzeka, kiedy musi chodzić, bo męczy się i nudzi, kiedy chodzi. Ale teraz nie narzekał. Gdy doszli do zoo, okazało się, że jest zamknięte. Ze zdziwienia aż przystanęli. Jak to – zamknięte? Kasy zamknięte. Brama zamknięta. Pusto, nikogo nie ma. Jak to możliwe? – Godziny otwarcia: od dziesiątej do zmroku. W weekendy – od dziewiątej do zmroku – przeczytała babcia informację przy kasie.– I co teraz, babciu? Co my zrobimy? – dopytywał się Kubuś i był bardzo przejęty i zmartwiony.– Nic się nie martw, Kubusiu – babcia uśmiechnęła się tajemniczo. – Poradzimy sobie.Babcia poszperała w torebce i wyciągnęła dwie pary ciemnych okularów.– Proszę, Kubusiu, załóż te okulary – powiedziała z tajemniczą miną. – Ja też założę...– Ale, babciu, po co nam te oku...? – dopytywał Kubuś, ale nie zdążył dokończyć pytania, bo babcia położyła mu palec na ustach.– Ciii. Cicho, nic nie mów, o nic nie pytaj. Zakładaj, i już. To nam pomoże dostać się do zoo – powiedziała stanowczym tonem.Założyli okulary, po czym babcia wzięła Kubusia za rękę i ruszyła w stronę wejścia. Doszli do furtki, która była zamknięta na grubą kłódkę.– Widzisz tam w płocie dziurę? Wchodzimy tamtędy – powiedziała, a właściwie nie powiedziała, tylko rozkazała babcia.– A jak nas ktoś zobaczy, babciu?– Właśnie o to chodzi, mój kochany, że nikt nas nie zobaczy. To dzięki tym okularom. Jesteśmy niewidzialni. Nic nam nie grozi. Idziemy.Kubuś był trochę zdziwiony. Dziwne było to, że babcia chciała przejść przez dziurę w płocie.Dziwne były te okulary. A najbardziej dziwne było to, że byli teraz niewidzialni. „Skąd babcia ma te okulary? I dlaczego nigdy o nich nie mówiła?” – zastanawiał się Kubuś. Długo się jednak nie mógł zastanawiać, bo babcia już przeszła przez dziurę w płocie i podała mu rękę.Szli teraz pustą alejką. Kubuś był bardzo przejęty tym wszystkim i cieszył się, że wreszcie jest w zoo. Nagle z bocznej alejki wyszedł jakiś pan z workiem na plecach. „Pewnie tu pracuje i właśnie idzie karmić lwy albo słonia” – pomyślał Kubuś.– Babciu, a co będzie, jak ten pan nas zobaczy?! – zaniepokoił się.– Nic się nie bój, on nas nie widzi – uspokoiła go babcia. – Tylko nic nie mów. Jesteśmy niewidzialni, ale nie jesteśmy niesłyszalni. Nie może nas usłyszeć, bo pomyśli, że spotkał jakieś duchy!– Dobrze babciu, to ja już teraz nic nie będę mówił – powiedział Kubuś i zamilkł czym prędzej, ponieważ pan z workiem na plecach był już bardzo blisko.Ku przerażeniu Kubusia, pan z workiem na plecach przystanął, spojrzał na niego, położył worek na ziemi, wziął się pod boki i powiedział:– Co ty tu robisz, chłopcze? Jak się tu dostałeś?– Ja? Eeee... – Kubuś naprawdę nie miał pojęcia, co powiedzieć! Przecież babcia mówiła, że jest niewidzialny!Babcia tymczasem grzebała pospiesznie w torebce, mrucząc do siebie z niezadowoleniem. Pan z workiem na plecach, który nie miał już worka na plecach, wpatrywał się w Kubusia, a Kubuś w dalszym ciągu zupełnie nie wiedział, co powiedzieć, więc nic nie mówił. Podrapał się tylko w głowę i znowu wymamrotał coś w rodzaju „eeee”.Jak myślicie, co się stało? Dlaczego Kubuś nie był niewidzialny, mimo że babcia powiedziała przecież, że jest niewidzialny? Oczywiście – odpowiedź jest prosta: babcia przez pomyłkę dała Kubusiowi zwykłe okulary! Na szczęście szybko wygrzebała z torebki te właściwe i już po chwili pan z workiem na plecach, który nie miał już worka na plecach, otworzył szeroko buzię ze zdziwienia, ponieważ chłopiec nagle zniknął!– Babciu, czy ten pan mnie już teraz nie wi... – zaczął mówić Kubuś, ale nie dokończył.– Ciii – szepnęła babcia i położyła mu palec na ustach. Pan z workiem na plecach, który nie miał już worka na plecach, z wrażenia usiadł na worku i rozglądał się dookoła.

Maciej Orłoś
Tajemnicze Przygody Kubusia
ilość stron: 96
oprawa twarda
format 170x240
data wyd.: Kraków, 2007
wydawnictwo:
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
ISBN-13: 978-83-240-0780-6

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

MIŚ USZATEK

PIOTRUŚ PAN