Logowanie



Newsletter




Wiadomość HTML?

logo_dbajki

fabrykabajek_banner_200x100
naglowekrd1
niedziela, 27 lipca 2008 10:52

Polecamy do czytania dla dzieci. Zuźka D. Zołzik zostaje fryzjerką. Barbara Park. Fragmenty książki.

Bardzo długo jechałam z tatą samochodem. To nie było specjalnie zabawne. - Już dojechaliśmy? Dlaczego jeszcze nie? Zgubiliśmy się? Powiedz, tato. Czy zabłądziłeś? Wtedy tata zjechał na parking. - Hej! Jesteśmy! Jesteśmy! ...... zawołałam z zadowoleniem. Wyjrzałam przez okno.

Spotkanie z Roksaną

Bardzo długo jechałam z tatą samochodem.
To nie było specjalnie zabawne.
- Już dojechaliśmy? Dlaczego jeszcze nie? Zgubiliśmy się? Powiedz, tato. Czy zabłądziłeś?
Wtedy tata zjechał na parking.
- Hej! Jesteśmy! Jesteśmy! ...... zawołałam z zadowoleniem.
Wyjrzałam przez okno.
- No tak, ale jest problem. Wcale nie poznaję tego miejsca. To nie jest twój stały fryzjer.
Tata odpiął mi pas.
- To inny zakład fryzjerski - wyjaśnił. - Ktoś z pracy mi go polecił. I właściwie to nie jest zakład fryzjerski tylko raczej... no dobrze, to salon piękności.

Wytrzeszczyłam na niego oczy.
- SALON PIĘKNOŚCI? O RANY! UWIELBIAM SALONY PIĘKNOŚCI JESZCZE BARDZIEJ NIZ ZAKŁADY FRYZJERSKIE!
Skakałam w górę i w dół, i dokoła.
- HEJ, SŁUCHAJCIE WSZYSCY! MÓJ TATA IDZIE DO SALONU PIĘKNOŚCI! - zawołałam.
- Ciiii, Zuziu! Proszę! - syknął tata. - Musisz się tam zachowywać bardzo grzecznie - upomniał.
- Tylko bez szaleństw!
Bardzo starannie wygładziłam swoją kurteczkę i oświadczyłam:
- Nie wiem, o czym mówisz. Jeszcze nigdy w życiu nie oszalałam.
Potem bardzo wesoło śmignęłam przez drzwi do salonu piękności.
Za ladą stała pani. Miała wielkie, błyszczące, czerwone usta.
- Nazwisko? - spytała z uśmiechem.
- Robert Zołzik - odparł tata.
Stanęłam na palcach.
- Tak, ale on ma też inne imiona - poinformowałam. - Niektórzy nazywają go Robik, a inni Robcio. A mama powiedziała dziś do niego "misiu".

Pani wychyliła się ku mnie zza lady. - A ty jak się nazywasz? - spytała.
Szybko zdjęłam kurteczkę i zademonstrowałam jej swój identyfikator.
- Rózia! - odparłam. - Nazywam się Rózia Mariola Morela. Wymyśliłam to śliczne imię dziś rano. Myślę, że jest cudowne!
Pani spojrzała na mnie dziwnie.
Nie pytała już o nic więcej.
Wkrótce przyszła inna pani. I podała rękę mojemu tacie.
- Witam. Jestem Roksana i będę dziś pana strzygła - odezwała się bardzo miłym głosem.
Wytrzeszczyłam na nią oczy, bo nosiła identyfikator! Zupełnie jak ja!
- ROKSANA! HEJ, ROKSANA! POPATRZ TUTAJ! JA TEZ MAM IDENTYFIKATOR!
wrzasnęłam.
Roksana poczochrała mi włosy.
- Rózia Mariola Morela, tak? - spytała. - No cóż, Róziu Mariolu Morelo... skoro nosisz identyfikator, to chyba znaczy, że jesteś dziś moją pomocnicą.
- TAK! - zawołałam. - BO JA WIEM, JAK TO JEST BYĆ POMOCNICˇ! CZASAMI POMAGAM DZIADKOWI HENRYKOWI W RÓŻNYCH NAPRAWACH. W ZESZŁYM TYGODNIU NAPRAWILIŚMY SEDES NA PIĘTRZE! A JA DOTKNĘŁAM TEJ WIELKIEJ KULI, KTÓRA PŁYWA NA WIERZCHU!

Roksana się roześmiała.
- Ho, ho, pomocnica z doświadczeniem hydraulicznym. To musi być mój szczęśliwy dzień.
Potem wzięła mnie za rękę. I zaprowadziłyśmy tatę do zlewu.
Roksana umyła tacie włosy. I pozwoliła mi potrzymać puszysty ręcznik. Chwyciłam go bardzo mocno.

- Spójrz, Roksana! Popatrz, jak trzymam ten puszysty ręcznik! Widzisz, jak dobrze to robię? Nie pozwalam, by dotykał podłogi!
Ale miałam pecha. Bo właśnie wtedy zaczęło mnie kręcić w nosie. I zaczęłam kichać.
- AA... PSIK! - kichnęłam prosto w puszysty ręcznik.
I wytarłam swędzący nos w ten miękki materiał. I troszkę się też tam wysmarkałam.
Roksana się skrzywiła.
- Nie musisz się martwić, bo to wcale nie jest zaraźliwe - uspokoiłam ją.
Potem podałam jej puszysty ręcznik, żeby wytarła tacie włosy. Ale Roksana powiedziała:
- Nie, dziękuję.
I osuszyła tacie włosy innym puszystym ręcznikiem.
Po chwili wszyscy podeszliśmy do wielkiego obrotowego fotela.
- HEJ! PODOBA MI SIĘ TEN FOTEL! - oznajmiłam zachwycona i szybciutko się na niego wdrapałam. - POKRĘĆ MNIE! POKRĘĆ! - krzyknęłam.
Tata nachylił się do mojego ucha. Jego mina nie była zbyt przyjazna.
- Złaźźźźźź - syknął groźnie.
No to zlazłam.
Roksana poklepała mnie po głowie. Dała mi szczotkę, taką szeroką, na długim kiju.
- Proszę, pomocnico - powiedziała. - Możesz zmiatać włosy taty, gdy będę je ścinała.
- O tak! - odparłam. - Świetnie sobie z tym radzę.
Potem trzymałam szczotkę naprawdę mocno i śmigałam z nią po podłodze.
- Patrz, Roksana! Patrz, jak zamiatam! Widzisz, jaka jestem szybka?
No, ale miałam pecha.
Bo właśnie wtedy jakaś pani nie zeszła mi z drogi.
Zamiast tego wlazła wprost na moją szeroką szczotkę na długim kiju. I się potknęła.
- OJEJ! - krzyknęła.
Tata podbiegł i wyrwał mi szczotkę. Widocznie przestałam już być pomocnicą.
Natychmiast dał Roksanie dużo pieniędzy.
I wziął mnie za rękę.
I szybko wyszliśmy razem z salonu piękności.

O książce

Kolejna książeczka o przygodach sympatycznej, zakręconej Zuźki Zołzik, która ma zawsze niesamowite pomysły! Jaka praca jest najfajniejsza?
Praca fryzjerki, ot co! Dlatego właśnie Zuźka zamierza zostać fryzjerką, kiedy dorośnie. Ale najpierw musi trochę poćwiczyć swoje umiejętności. Potrzebuje do tego ochotników. Kto się zgłasza? Króliczkowe kapcie? Pies? A może... ona sama? Czy przed Zuźką otwiera się wspaniała kariera? A może czeka ją najgorszy koszmar?

Więcej o całej serii czytaj na stronie:

http://www.natkaszczerbatka.pl/content/view/155/89/

Zuźka D. Zołzik zostaje fryzjerką
Autor: Barbara Park
Ilustrator: Denise Brunkus
Tłumacz: Magdalena Koziej
rok wydania: 2008
ilość stron: 72
rodzaj wydania: broszura
format: 130x192 mm
kategoria wiekowa: 4+
numer ISBN: 978-83-10-11536-2
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

MIŚ USZATEK

PIOTRUŚ PAN