Logowanie



Newsletter




Wiadomość HTML?

logo_dbajki

fabrykabajek_banner_200x100
naglowekrd1
książki dla dziewczyn

Piaskowy Wilk i ćwiczenia z myślenia, Åsa Lind

Karusia mieszkała z mamą i tatą w domu nad morzem. Przed domem rosły dwie brzozy, a między brzozami rozwieszony był hamak. Dzisiaj hamak był statkiem piratów, a Karusia była kapitanem tego statku.

Ciasto czekoladowe

Karusia mieszkała z mamą i tatą w domu nad morzem. Przed domem rosły dwie brzozy, a między brzozami rozwieszony był hamak. Dzisiaj hamak był statkiem piratów, a Karusia była kapitanem tego statku.
Rabowała na wszystkich siedmiu morzach i dzielnie walczyła z orkanami, w końcu jednak poczuła ochotę na coś smacznego, na przykład na drożdżówkę.
Opuściła pokład i pobiegła do domu, prosto do kuchni. Tam, jakby ją zamurowało, zatrzymała się nagle i wzięła głęboki oddech.
Mmmm, ale pachnie! Pachnie przepysznie!
- Czekoladowe? - zapytała tatę. - Upiekłeś czekoladowe?
Choć tak naprawdę wcale nie musiała pytać.
Ciasto stało przecież na środku stołu, okrągłe i pyszne, i aż lśniło od czekoladowej polewy.
- Zjesz kawałek? - spytał tata.
- No pewnie - odpowiedziała Karusia.
Tata ukroił duży kawałek ciasta i podał Karusi na talerzyku. Karusia przyniosła łyżeczkę i usiadła do stołu.
- Czapka! Zdejmij czapkę! - powiedział tata.
- Jestem kapitanem. Na pirackim statku. Nie widać? - zdziwiła się Karusia.
- Kapitanem, kapitanem... Pamiętasz chyba, co ustalaliśmy.
Karusia odłożyła łyżeczkę i zdjęła czapkę. Czarną z daszkiem i białymi paskami z boku. Taką czapkę z paskami nosił tylko kapitan pirackiego statku.
Żeby było widać różnicę i żeby było wiadomo, kto na statku rządzi.
Karusia spojrzała na czapkę, którą ściskała w rękach. Potem na tatę i na ciasto. A potem znów włożyła ją na głowę.
- Co jest, moja panno? - odezwał się tata. Umawialiśmy się przecież, że przy stole nie siedzimy w czapce.
Karusia wstała i odsunęła od siebie talerzyk z ciastem.
- Odechciało mi się - powiedziała.
Wyszła z kuchni i poszła na plażę. Na ścieżce aż roiło się od mrówek. Karusia ostrzegała, żeby zeszły jej z drogi, ale mrówki nic sobie z tego nie robiły.
Wtedy Karusia zaczęła tupać z całej siły dokładnie tam, gdzie maszerowały mrów ki.
- Ha, dobrze wam tak! - powiedziała.
Ale nie tylko mrówkom Karusia dała się we znaki.
Na plaży, głęboko pod ziemią, obudziło się bardzo wyjątkowe zwierzę. Miało wesołe uszy i ciekawski nos, a jego pustynnopiaskowe futerko połyskiwało jak złoto.
Zanim zatrzęsła się ziemia, zwierzę spało sobie smacznie i śniło najbłękitniejsze sny. Teraz jednak wygrzebało się na powierzchnię.
I gdy Karusia dotarła na plażę, od razu zobaczyła zwierzę. Leżało tam w słońcu i uśmiechało się długie jak dzień i z gwiezdnym błyskiem w oczach.
- Cześć - powIedziała Karusia i od razu było słychać, że jest w złym humorze.
- Serwus! - odpowiedział Piaskowy Wilk.
Karusia podniosła patyk i narysowała na piasku duże koło. Potem stanęła z założonymi rękami pośrodku tego koła.
- To mój kraj - powiedziała. - I ja tu rządzę.

Piaskowy Wilk podskoczył na cztery łapy i obszedł dokoła kraj Karusi. Powiedział, że ten kraj robi bardzo miłe wrażenie.
- Zachwycająco okrągły i taki piaskowy powiedział.
Potem zrobił krok w przód i wszedł do środka.
- I co teraz? - zapytał.
- Teraz rządzimy oboje - odparła Karusia. Takie jest prawo w Karulandii.
- Karulandii? - Piaskowy Wilk powtórzył nazwę kraju i zmarszczył nos. - Moim zdaniem powinien się nazywać Wilkocja.
- Ale ja byłam pierwsza - zaprotestowała Karusia.
- Zgadza się. Powiedziałaś pierwsza. Ale ja pierwszy pomyślałem. Głosuję bez dwóch zdań na Wilkocję.
Piaskowy Wilk podniósł wysoko przednią łapę.
Karusia głosowała oczywiście na Karulandię i podniosła obie ręce.
- Wygrałam - krzyknęła.
Ale Piaskowy Wilk tylko się uśmiechnął. Położył się na grzbiecie i wyciągnął wysoko wszystkie cztery łapy. Wtedy Karusia też położyła się na piasku i zagłosowała obiema rękami i obiema nogami.
A wtedy... Piaskowy Wilk zagłosował wyprostowanym jak struna ogonem.
- Pięć do czterech - powiedział. - Niech żyje Wilkocja!
Zdaniem Karusi głosowanie zupełnie się nie liczyło. Głosowanie ogonem to oszustwo. Piaskowy Wilk podrapał się za uchem i powiedział, że w takim razie kraj może nazywać się i tak, i tak - jednego dnia być Karulandią, a drugiego Wilkocją.
- To chyba niezły pomysł, co?
- A właśnie że zły - złościła się Karusia.
Piaskowy Wilk przekrzywił głowę i powiedział, że mogą się oczywiście pobić o to, kto ma rację.
Ale zdaniem Karusi taka walka byłaby nierówna.
Piaskowy Wilk był przecież o wiele od niej silniejszy, prawie tak silny jak wulkan.
- Nie ma jakiegoś innego sposobu? - zapytała Karusia. - N a rozwiązanie?
- Zawsze jest jakiś inny sposób – odpowiedział Piaskowy Wilk. - Możemy na przykład postać na głowie. No i stanęli. I już po chwili było jasne, że ten piaszczysty kraj doskonale nadaje się do stania na głowie. Zwłaszcza gdy stoi się we dwoje i można sobie od czasu do czasu pomagać w utrzymaniu równowagi. A gdy tak stali między niebem a morzem, odwróceni do góry nogami, właśnie wtedy wpadł im do głowy doskonały pomysł.
- Już wiem! - zawołała radośnie Karusia. Nagłowiestan!
- Dokładnie o tym samym pomyślałem powiedział Piaskowy Wilk. - Nagłowiestan.
Ochrzcili swój okrągły kraj wodą z morza, a potem Karusia powędrowała do domu i wcale już nie tupała po mrówczej ścieżce.
W kuchni siedział tata i czytał gazetę. Na stole wciąż stał talerzyk z ciastem. Karusia usiadła i zaczęła jeść.
- A gdzie zgubiłaś czapkę? - zapytał tata.
- Została na plaży - odpowiedziała Karusia. Karusia uskubała kawałek czekoladowej polewy i włożyła do buzi.
- A skoro już pytasz o czapkę - powiedziała Karusia - to myśmy niczego nie ustalali. O czapce przy stole...
- Jak to? Nie ustalaliśmy? - zdziwił się tata.
- Ustalaliście ty i mama. Ja nie - powiedziała Karusia.
Tata próbował sobie wszystko przypomnieć.
Może Karusia ma rację?
- Wobec tego proponuję, żebyśmy o tym pogadali wspólnie. Wieczorem, jak mama wróci z pracy.
Karusia przytaknęła.
- Dobrze. Najlepiej w Nagłowiestanie.
A potem oblizała talerzyk.
Czekoladowe ciasto taty było naprawdę pyszne.
Piracko pyszne.

O książce

Piaskowy Wilk uwielbia trudne pytania. To dlatego tak dobrze się czuje w towarzystwie Karusi. Karusia zastanawia się bowiem nad całym mnóstwem rzeczy – nad komarami i miłością, nad pustymi kieszeniami i długością krótkich chwil. No i jak to jest, że malutkie, tyci ognisko może przemienić się we wściekłego smoka?

Świat na pograniczu rzeczywistości i dziecięcej fantazji. A przede wszystkim – spojrzenie na świat oczami dziecka. Åsa Lind bardzo świadoma jest języka, smakuje go i bawi się nim podobnie jak robią to dzieci. Pojawiające się co kilka stron rysunki Kristiny Digman w znakomity sposób współtworzą klimat opowieści.

„Piaskowy Wilk i ćwiczenia z myślenia” to druga książka o Piaskowym Wilku i Karusi. Czytelnicza przygoda dla małych i dużych, piętnaście opowiadań, do których z chęcią się powraca. Świetnie nadają się do głośnego czytania, na przykład jako bajka na dobranoc. A komu będzie mało – niech sięgnie po książkę „Piaskowy Wilk”. (od wydawcy)

Piaskowy Wilk i ćwiczenia z myślenia
tekst: Åsa Lind
ilustracje: Kristina Digman
tłumaczenie: Agnieszka Stróżyk
tytuł oryginału: Mera Sandvargen
wiek 3+
ISBN: 978-83-60963-35-7
Poznań 2008
data wydania 18/9
15,5 x 20,5 cm
twarda oprawa
124 strony
Wydawnictwo: Zakamarki

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

MIŚ USZATEK

PIOTRUŚ PAN