|
Polecamy do czytania dla dzieci. Nowe psoty Emila ze Smalandii. Astrid Lindgren. Nasza Księgarnia.
Nowe Psoty Emila to kolejna już pozycja Naszej Księgarni zawierająca przygody tego niesamowitego chłopca. Wcześniej, nakładem tego wydawnictwa ukazały się: Przygody Emila ze Smalandii – zawierające wszystkie części przygód Emila w jednej książce oraz Emil ze Smalandii.
Polecamy do czytania dla dzieci. Nowe psoty Emila ze Smalandii. Astrid Lindgren. Nasza Księgarnia.
Nowe Psoty Emila to kolejna już pozycja Naszej Księgarni zawierająca przygody tego niesamowitego chłopca. Wcześniej, nakładem tego wydawnictwa ukazały się: Przygody Emila ze Smalandii – zawierające wszystkie części przygód Emila w jednej książce oraz Emil ze Smalandii.

Emil Svensson ma pięć lat, okrągłe, niebieskie oczy i jasne, kędzierzawe włosy. Mieszka w zagrodzie Katthult w Lonneberdze w prowincji Smalandia w Szwecji, z tatą Antonim, mamą – Almą , siostrą Idą, parobkiem Alfredem oraz Liną – służącą. Tym razem dowiadujemy się, że mieszkańcy Katthult sugerują rodzicom wysłanie Emila do Ameryki, gdzie trzęsienia ziemi są nieporównywalnie mniejszą katastrofą niż pomysły Emila. Mama Emila jednak zdecydowanie protestuje i przy każdej kolejnej psocie – sama prowadzi Emila do stolarni – zamyka go na klucz, aby nie dosięgnął go gniew ojca. Każda kolejna przygoda Emila prowokuje następne, w związku z tym klucz od stolarni jest stale w użyciu. Emil jednak i to potrafi dobrze wykorzystać – zamiast siedzieć bezczynnie – struga kolejne ludziki z drewna i cieszy się, że niedługo uda mu się wystrugać setnego.
Emil to doskonały przykład bezgranicznej radości z życia i ciekawości świata. Jego zwariowane przygody przyciągają od kilkudziesięciu lat czytelników bez ograniczeń wiekowych. To zapewne kolejna książka (zresztą jak wszystkie dzieła Astrid Lindgren) którą z zapartym tchem czytają wszyscy – i dzieci i rodzice. Rodzice, którzy nie znają Emila ze swojego dzieciństwa (choć to mało prawdopodobne by tacy się uchowali) – mają okazję go wreszcie poznać! I powinni to zrobić!
Nowe psoty Emila ze Smalandii Astrid Lindgren Ilustrator: Björn Berg Tłumacz: Anna Węgleńska rok wydania: 2008 ilość stron: 136 rodzaj wydania: broszura format: 140x202 mm numer ISBN: 978-83-10-11447-1 Wydawnictwo: Nasza Księgarnia http://www.nk.com.pl/engine/index.php?page=ksiazka&id=676
O autorce
Astrid Lingren (14.11.1907 - 28.01.2002)
Obecnie klasyk literatury dziecięcej, swoją pierwszą książkę napisała w wieku 37 lat, była to powieść dla dziewcząt pt. Zwierzenia Brit-Marii. Książka ta została pozytywnie oceniona zarówno przez krytykę, jak i czytelników. W tym samym roku powstała "Pippi Langstrump" - napisana została z myślą o córce Karin. Cechą charakterystyczną jej twórczości jest humor, błyskotliwa obserwacja obyczajowa oraz umiejętność trafnego pokazania rzeczywistości. Napisała ponad 40 powieści i zbiorów opowiadań dla dzieci. Jest również autorką sztuk teatralnych słuchowisk radiowych, oraz scenariuszy filmowych swoich własnych powieści. Książki Astrid Lindgren przetłumaczone zostały na ponad 50 języków, wydawane są na całym świecie w masowych nakładach. Autorka jest także laureatką wielu prestiżowych nagród zarówno w rodzimej Szwecji jak i na całym świecie (m.inn. Plakietkę im. Nilsa Holgerssona" przyznaną przez Związek Bibliotekarzy Szweckich, Medal H.Ch.Andersena, Nagroda Pokojowa Niemieckiego Związku Księgarzy, Literacka Nagroda im. Janusza Korczaka przyznawana przez międzynarodowe jury, powołane przez polską sekcję IBBY(Intemational Board on Books for Young People), czyli Komitet Przyjaciół Książki dla Dzieci.)
Fragmenty
Emil z Lonnebergi, ten, co to mieszkał w zagrodzie Katthult we wsi Lonneberga w Smalandii, słyszałeś już o nim kiedyś? Nie? Coś takiego! Za to w Lonneberdze nie ma ani jednej osoby, zapewniam cię, nieznającej tego okropnego Emila, chłopaka, który wyczyniał więcej psot niż dni w roku i tak wystraszył jej mieszkańców, że chcieli go wysłać do Ameryki. Tak, tak, to prawda, zebrali pieniądze w węzełek i przyszli z nim do mamy Emila. - Może tyle wystarczy, byście mogli wysłać Emila do Ameryki - powiedzieli. Sądzili, że większy spokój zapanuje w Lonneberdze, jeśli nie będzie w niej Emila, no i naturalnie mieli rację, ale mama Emila wpadła w złość i cisnęła pieniędzmi, aż rozsypały się po całej Lonneberdze. - Emil jest małym, miłym chłopczykiem oświadczyła. - I kochamy go takiego, jaki jest. A Lina, służąca w Katthult, tak, ta Lina powiedziała: - Powinniśmy pomyśleć też krzynkę o Amerykanach. Nie zrobili nam przecież nic złego, to dlaczego mielibyśmy nasyłać na nich Emila? Mama Emila posłała Linie długie i ostre spojrzenie, Lina więc zrozumiała, że palnęła coś głupiego. Chcąc naprawić swój błąd, wyjąkała: - No bo, proszę pani, przecież napisali w "Gazecie Vimmerby" o okropnym trzęsieniu ziemi w tej Ameryce... chciałam rzec, że to by było za wiele, żeby teraz jeszcze i Emil... - Cicho bądź, Lina! - skarciła ją mama Emila. - Idź do obory doić krowy, to jedyne, co potrafisz. Lina wzięła skopek i pośpieszyła do obory, po czym siadła i doiła, aż mleko bryzgało dookoła. Zawsze najlepiej jej się pracowało, kiedy była troszkę zła, dlatego teraz doiła bardziej miarowo niż zwykle i jednocześnie mruczała cicho pod nosem: - W każdym razie musi być jakaś sprawiedliwość. Amerykanie nie mogą mieć wszystkich nieszczęść naraz. Ale chętnie bym się z nimi zamieniła, napiszę więc chyba do nich: "Tutaj macie Emila, przyślijcie to trzęsienie ziemi!". No, teraz to już nieźle przesadziła! Akurat Lina miałaby być odpowiednią osobą, by pisać do Ameryki, ona, która nawet nie potrafiła napisać tak, żeby dało się przeczytać w rodzimej Smalandii. Nie, jeśli ktoś miałby pisać do Ameryki, to tą osobą powinna być mama Emila. Ona to dopiero potrafiła pisać. Wszystkie psoty Emila skrzętnie zapisywała w niebieskim zeszycie, który trzymała w szufladzie biurka. - I na co to się zda? - pytał tata Emila. - Zapisywać wszystkie psoty, które ten chłopak wyczynia. Wypiszesz tylko cały nasz ołówek, pomyślałaś o tym? Mama Emila nie przejmowała się tym jednak. Skrupulatnie notowała wszystkie psoty Emila głównie po to, by kiedyś, gdy dorośnie, Emil wiedział, co wyrabiał, jak był mały, tak, no bo wtedy zrozumie, dlaczego jego mama posiwiała, i będzie ją kochał mimo siwych włosów, które przez niego takie właśnie się stały.
Ale nie wolno ci sądzić, że Emil był niedobry, absolutnie nie. Jego mama miała całkowitą rację, gdy mówiła, że to miły chłopiec i że wygląda jak aniołek z tymi jasnymi, kręconymi włosami i szczerymi błękitnymi oczami. Oczywiście, że Emil był miły, a jego mama oceniała go sprawiedliwie, i to także zapisywała w niebieskim zeszycie.
"Wczoraj Emil był miły - napisała w zeszycie pod datą 27 lipca. - Nie popełnił żadnej psoty przez cały dzień, a to dlatego, że miał wysoką gorączkę i z pewnością nie miał na nic siły". Ale już 28 lipca gorączka spadła Emilowi na tyle, że opis jego wyczynów zajął dobrych parę stron. Ponieważ ten chłopak był silny jak młody byczek i gdy tylko zdrowie mu dopisywało, mógł dokonać niezliczenie wiele psot. - Nigdy w życiu nie widziałam takiego dzieciaka - mówiła Lina. Domyśliłeś się już pewnie, że Lina raczej nie przepadała za Emilem. Dużo bardziej lubiła Idę, młodszą siostrzyczkę Emila, która była miłym i posłusznym dzieckiem. Za to Alfred, parobek w Katthult, bardzo lubił Emila, nikt nie wie dlaczego, no a Emil bardzo lubił Alfreda. Gdy Alfred miał wolne, świetnie się razem bawili i Alfred uczył Emila mnóstwa pożytecznych rzeczy: jak się zaprzęga konia i jak łowić szczupaki, i jak się żuje tytoń. To ostatnie nie było, rzecz jasna, szczególnie pożyteczne i Emil spróbował tylko jeden raz. Ale spróbował, bo chciał umieć wszystko, co Alfred umiał, i robić wszystko, co Alfred robił. Alfred wystrugał Emilowi strzelbę z drewna, to miłe z jego strony, prawda? Ta drewniana strzelba była najcenniejszym skarbem Emila. A jego prawie najcenniejszym skarbem była czapka z daszkiem, cyklistówka, którą pewnego razu kupił mu tatuś, gdy znalazł się w mieście i nie bardzo wiedział, co robi. - Lubię moją dubeltówkę i moją cyklistówkę - zwykł mawiać Emil najczystszym smalandzkim dialektem i ani razu nie zdarzyło się, by położył się do łóżka bez czapki i strzelby. Pamiętasz, kto mieszkał w Katthu1t? Tata Emila, który miał na imię Anton, mama Emila, której na imię było Ałma, mała siostrzyczka Emila o imieniu Ida, parobek Alfred, służąca, której na imię było Lina, no i Emil, który miał na imię Emil I jeszcze Maja- Borówka, oczywiście, nie możemy o niej zapomnieć. Była to drobna, chudziutka staruszka, która mieszkała na małej dzierżawionej działeczce w lesie, ale często gęsto przychodziła do Katthult, by pomóc w większym praniu, wyrabianiu kiełbas i takich tam różnych pracach, no i by postraszyć Emila i Idę przerażającymi opowieściami o strzygach, zjawach, duchach, mordercach, groźnych złodziejach i innych przyjemnych rzeczach, o których Maja-Borówka wiedziała. A teraz może chciałbyś usłyszeć trochę o psotach Emila? Wyczyniał je każdego dnia, no, chyba że miał gorączkę, więc możemy capnąć którykolwiek z wielu dni i zobaczyć, co on wtedy robił. A niby dlaczego nie wziąć właśnie 28 lipca?
|