Logowanie



Newsletter




Wiadomość HTML?

logo_dbajki

fabrykabajek_banner_200x100
naglowekrd1
Książki - Dla Dzieci

Fredi. Dzikie życie chomika, Dietlof Reiche. Nasza Ksiegarnia.

Już na pierwszych stronach książki poznajemy Frediego - chomika syryjskiego, który wyróżnia się spośród innych osobowością i inteligencją. Przy okazji dowiadujemy się, że chomiki lubią niezależność, potrzebują samotności a ich najlepszym przysmakiem jest mącznik.

Fredi poznaje przyjaciół, najpierw 6-letnią Zosię, która okazuje się dziewczynką z niezwykłym wyczuciem w stosunku do domowych zwierząt i ich wymagań. Już na pierwszych stronach książki poznajemy Frediego - chomika syryjskiego, który wyróżnia się spośród innych osobowością i inteligencją. Przy okazji dowiadujemy się, że chomiki lubią niezależność, potrzebują samotności a ich najlepszym przysmakiem jest mącznik.

Chomik to też człowiek

Już na pierwszych stronach książki poznajemy Frediego - chomika syryjskiego, który wyróżnia się spośród innych osobowością i inteligencją. Przy okazji dowiadujemy się, że chomiki lubią niezależność, potrzebują samotności a ich najlepszym przysmakiem jest mącznik. Fredi poznaje przyjaciół, najpierw 6-letnią Zosię, która okazuje się dziewczynką z niezwykłym wyczuciem w stosunku do domowych zwierząt i ich wymagań.
Poznaje również kota i dwie równie nadzwyczajne świnki morskie. Najbardziej jednak kusi go tajemnicze urządzenie które wystukuje litery i za pomocą którego, jak się z czasem zorientował można podjąć próbę porozumiewania się z ludźmi. Próba ta się udaje, ale co z tego wyniknie - tego już należy szukać w książce.
Książka przeznaczona dla dzieci powyżej ósmego roku życia. Polecamy ją szczególnie dla tych których pasją jest opieka nad domowymi zwierzętami. Okazuje się, że i tym najmniejszym z nich należy okazywać szacunek i traktować je z godnością która należna jest każdej żywej istocie.

Fragmenty

To, co nastąpiło, było najgorszą godziną w moim życiu. Zaczęło się całkiem niewinnie, a nawet przyjemnie. Zostałem zamknięty w niedużym pudełku. Niby my, chomiki, lubimy takie norki, ale ta poruszyła się. Najpierw lekko, a potem tak okropnie, że mój zmysł równowagi nie dał rady. Trzęsło mną okropnie i zrobiło mi się niedobrze. Dziś wiem, że przewożono mnie autem. Wtedy słyszałem tyko straszny hałas, byłem nieszczęśliwy i chory ze strachu

Nie wiem kiedy, dla mnie trwało to całą wieczność, ustał hałas, a potem trzęsienie. Moja norka uniosła się, znowu chwilę nią huśtało, a potem znowu przestało. Wtedy usłyszałem, jak wąs zawołał:

- Zosiu! Mam coś dla ciebie!

- A co, tatku? - To on, głos mojej przyszłej pani. Ale, serio, nie obchodziło mnie to. Byłem zbyt zajęty koncentrowaniem się na tym, żeby nie zwymiotować do norki.

- Trzymaj - usłyszałem wąsa. - Sama zobacz. Ale ostrożnie.

- Oh tatuś! Czy to może…? - Zosia zamilkła, a wieko mojej norki otworzyło się.

Tam siedziałem ja. Spłaszczony jak karaluch, mrugający w stronę światła jak niedorozwinięta umysłowo fretka.

- Chomik syryjski! Tatuś! Ależ on słodki! – wykrzyknęła córka wąsacza.

Nie wysilaj się dziewczynko. Akurat wiem, jak w tym momencie wyglądam.

- Mamuś, chodź! Zobacz!

Wciąż byłem oślepiony, ale stopniowo odzyskiwałem wzrok. Był wąs. Obok niego stała Zosia. Wydawała się miła. Blondynka, pachniała świeżymi ziarnkami słonecznika, jakoś tak zdrowo.

A mi było niedobrze!

Potem wyłonił się ktoś nowy. Też blond, ale dużo większy od Zosi. I nie pachnący świeżym słonecznikiem, raczej delikatną lawendą z nutką cierpkiej trybuli.

- Mamuś, patrz! Mój chomik – poinformowała Zosia.

Mamusia pochyliła się nade mną a zapach cierpkiej trybuli wzmógł się.

- Hm…Nie wygląda mi na zdrowego. Chyba jest chory – orzekła na pierwszy rzut oka.

Bingo, mamusiu.

- Grzegorz, jesteś pewny, że cię nie oszukali? – spytała mama.

- Jestem przekonany, że nie - powiedział wąs, który - jak się okazało - na imię ma Grzegorz. - W sklepie chłopak był w świetnej formie.

- Ten tutaj najwyraźniej nie jest - powiedziała mama. - Wiecie, że i tak zawsze mam jakieś ale. Ale w żadnym wypadku nie będę ryzykowała, że jakieś zwierzę przywlecze tu choroby. Powinieneś go odnieść, Grzegorz – oznajmiła spokojnie.

- Nie, mamo! - zawołała Zosia.

- Choroby przywlecze? Luizo, proszę cię – zirytował się Grzegorz. – Zwierzak wkrótce dojdzie do siebie. Odbiła się na nim jazda samochodem. To akurat ty powinnaś najlepiej rozumieć. Tobie też w samochodzie robi się niedobrze – przypomniał.

Brawo, Grzegorz, dowal jej!

- To z pewnością coś innego – ale proszę! Róbcie, co chcecie. Tylko powiem wam jedno: jeśli to zwierzę, najpóźniej do jutra, nie będzie zdrowe i rześkie, nalegam, by je odnieść – nie dawała za wygraną mama.

- Coś się wymyśli – skwitował krótko wąsacz.

Zosia nic nie mówiła. Wzięła mnie w dłonie, z których powstała przytulna norka (zrobiła to dokładnie tak, jak należy), zaniosła mnie do klatki i postawiła.

- Śpij sobie – szepnęła.

Nic więcej. Nie gadała, nie chciała się bawić, tylko zostawiła mnie w spokoju.

Niezwykła dziewczynka.

Czułem się słabo i w ogóle nie miałem sił. Zrezygnowałem więc póki co z inspekcji klatki. Znalazłem norkę i zwinąłem się w kłębek.

Chciałem sobie wszystko dokładnie przemyśleć. Ale po głowie chodziła mi jedna myśl: Grzegorz i Zosia okay, ale mama – ojoj! Prosta myśl, ale trafna, o czym miałem się wkrótce przekonać. Tymczasem zasnąłem.

© 1998 Beltz Verlag, Weinheim und Basel
Programm Anrich, Weinheim
© Copyright for the Polish translation by Karolina Czapla, 2006

Fredi. Dzikie życie chomika.
Autor: Dietlof Reiche
Tłumaczenie: Karolina Czapla
ISBN: 83-10-11132-0
Oprawa: miękka
Format: 125 x 187 mm
Objętość: 152 strony
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Marzec 2006

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

MIŚ USZATEK

PIOTRUŚ PAN